Opublikowano: 12.06.2026 12:13
Twórcy projektu SwarmHub na finale Red Bull Basement w San Francisco
Czego Piotr Piwowarczyk i Michał Szajner nauczyli się podczas pobytu w Dolinie Krzemowej? Jakie wnioski przywieźli z rozmów z inwestorami, mentorami i młodymi innowatorami z całego świata? Studenci Politechniki Warszawskiej i twórcy projektu SwarmHub opowiadają o swoich doświadczeniach z finału Red Bull Basement 2026.
Piotr Piwowarczyk i Michał Szajner, studenci Wydziału Elektroniki i Technik Informacyjnych oraz członkowie koła naukowego Absolute Edge, reprezentowali Polskę podczas światowego finału Red Bull Basement 2026 w San Francisco. W konkursie zaprezentowali swój projekt SwarmHub - platformę softwarową wykorzystującą roje dronów do wsparcia akcji poszukiwawczo-ratowniczych, pozwalającą szybciej przeszukiwać teren i usprawniać działania ratowników.
Finał zgromadził uczestników z ponad 40 krajów i był miejscem, w którym spotkali się twórcy projektów z bardzo różnych branż i środowisk. Przez kilka dni brali udział w warsztatach, sesjach mentoringowych oraz rozmowach z inwestorami. Jednym z najważniejszych punktów finału była Demo Gallery. To właśnie tam uczestnicy prezentowali swoje projekty przed ekspertami i przedstawicielami jury, prowadząc z nimi bezpośrednie rozmowy. Piotr i Michał przez kilka godzin opowiadali o SwarmHubie, odpowiadając na pytania dotyczące zarówno technologii, jak i potencjału projektu oraz jego zastosowań w praktyce.
Po powrocie z San Francisco Piotr i Michał zgodnie przyznają, że najważniejsze rozmowy nie dotyczyły algorytmów czy architektury systemu. Znacznie częściej wracał temat rynku, użytkowników i sposobu opowiadania o projekcie. Dla wielu mentorów i inwestorów kluczowe było nie tyle to, jak działa rozwiązanie, ale dlaczego ktoś miałby chcieć z niego korzystać.
„Największa lekcja była biznesowa, nie techniczna. W Polsce i Europie naturalnie skupiamy się na tym, jak projekt działa – na architekturze, algorytmach, specyfikacjach. Amerykanie myślą inaczej: kiedy inżynier przychodzi z projektem, zakładają, że potrafi go zrealizować. Ich interesuje to, w jaki sposób się o nim mówi i jak się go sprzedaje”.
Podczas spotkań regularnie pojawiał się temat walidacji pomysłu. Mentorzy zachęcali uczestników do jak najwcześniejszego kontaktu z przyszłymi użytkownikami i sprawdzania, czy rozwijane rozwiązanie rzeczywiście odpowiada na ich potrzeby. Zmieniło to sposób, w jaki twórcy SwarmHuba patrzą na swój projekt. Zamiast skupiać się wyłącznie na możliwościach technologicznych, zaczęli więcej uwagi poświęcać temu, gdzie i przez kogo mógłby być wykorzystywany.
„Jedna z ciekawszych obserwacji: Amerykanie postrzegają polskich twórców jako technicznych inżynierów, a Polacy widzą Amerykanów jako wizjonerskich marketerów. Które podejście jest lepsze? To zależy od kontekstu. Najważniejsza lekcja, którą wynieśliśmy z rozmów z inwestorami, brzmi: w krótkim pitchu (1–5 minut) mów jak Amerykanin – wizjonersko i z rozmachem. Technikalia zachowaj na głębsze rozmowy z partnerami i inwestorami technicznymi”.
Co dalej z projektem SwarmHub?
Udział w światowym finale utwierdził Piotra i Michała w przekonaniu, że rozwijane przez nich rozwiązanie odpowiada na realne potrzeby rynku. Wyjazd był dla nich nie tylko okazją do zaprezentowania projektu na międzynarodowej scenie, ale również potwierdzeniem, że obrany kierunek rozwoju ma uzasadnienie biznesowe i społeczne. Z San Francisco wrócili nie tylko z nowymi doświadczeniami, lecz także kontaktami, które – jak mają nadzieję – przełożą się na dalszy rozwój SwarmHuba.
„Red Bull Basement był dla nas potwierdzeniem, że SwarmHub to projekt wart realizacji – że problem, który rozwiązujemy, jest realny i że rynek na takie rozwiązanie istnieje. Wracamy do Polski z nowymi kontaktami, szerszą perspektywą i – co najważniejsze – z jeszcze większą motywacją do działania. Ta przygoda dopiero się zaczyna” - podsumowują Piotr i Michał.
Podobne tematy: