Przejdź do treści

Opublikowano: 03.09.2026 14:25

Nasz doktorant opłynął dookoła Wielką Brytanię i Irlandię

Obraz (old)
Nasz doktorant opłynął dookoła Wielką Brytanię i Irlandię

Zastanawiacie się, jak osoby związane z Politechniką Warszawską spędziły wakacje? Poznajcie Macieja Latę, naszego doktoranta, który w swoim wolnym czasie wziął udział w regatach Royal Ocean Racing Club Round Britain and Ireland, pokonując 2168 mil morskich w 14 dni, 20 godzin i 17 minut. 

Royal Ocean Racing Club Round Britain and Ireland to wyścig polegający na opłynięciu dookoła Wielkiej Brytanii i Irlandii. Choć Maciej ma już na swoim koncie starty m.in. w GARMIN Round Denmark Race i Rolex Fastnet Race, to te regaty były dla niego najdłuższymi, w jakich dotychczas uczestniczył.

Zawody odbywały się w formule Double Handed, czyli z dwuosobową załogą. Maciej płynął z Jakubem Szymańskim, swoim kompanem i mentorem. Przez kilkanaście dni wspólnie sterowali, obserwowali prognozy, planowali kolejne etapy trasy i podejmowali decyzje dotyczące dalszej żeglugi.

Podczas wyścigu załoga mierzyła się niemal ze wszystkimi możliwymi warunkami. Bywały momenty prawie całkowitego braku wiatru, ale także takie, gdy jego siła sięgała 7 stopni w skali Beauforta. Trasa prowadziła przez akweny o bardzo różnej charakterystyce, dlatego na jednych największym wyzwaniem były silne prądy, na innych oceaniczna fala. Każdy kolejny etap wymagał więc nie tylko dobrej żeglugi, lecz także odpowiedniego planowania i szybkiego podejmowania decyzji.

„Zaskoczyło mnie, jak dobrze można zaadaptować się do warunków panujących na łódce. Przez większość czasu udało nam się utrzymać bardzo dobry i regularny tryb życia – z odpowiednim jedzeniem, odpoczynkiem i, co najważniejsze, możliwością złapania nawet kilku godzin nieprzerwanego snu. Przed startem wydawało mi się, że po kilkunastu dniach na morzu zmęczenie będzie znacznie większym problemem, niż faktycznie się okazało” - mówi Maciej  

Jak twierdzi nasz doktorant, codzienność na jachcie podczas regat biegła właściwie od wachty do wachty. Maciej i Jakub starali się zmieniać co 2–3 godziny, aby w miarę możliwości zapewnić każdemu z nich jedną dłuższą przerwę na sen. Dzięki temu, gdy pojawiały się trudniejsze warunki lub trzeba było podjąć ważną decyzję, byli odpowiednio wypoczęci i mogli sprawnie działać.

Obraz (old)
Na zdjęciu: Maciej Lato i Jakub Szymański

Największymi trudnościami z jakimi się mierzyli były brak wiatru i zmęczenie podczas nocnych wacht. Zdarzały się momenty, gdy przez długi czas jacht praktycznie stał w miejscu, a załoga walczyła o każdą kolejną milę. Dużej koncentracji wymagało także wschodnie wybrzeże Wielkiej Brytanii, usiane platformami gazowymi i farmami wiatrowymi, gdzie dodatkowym wyzwaniem był duży ruch statków. Szczególnie nocą trzeba było uważnie obserwować otoczenie i szybko podejmować decyzje.

„Najlepsza była przede wszystkim satysfakcja z ukończenia wyścigu, ale również otaczająca nas przez cały czas natura. Począwszy od delfinów i morskich ptaków, przez piękne niebo pełne doskonale widocznych konstelacji i spadających gwiazd. Jednym z najbardziej niezapomnianych widoków były długie, atlantyckie fale rozświetlające się w ciemności dzięki fluorescencyjnemu planktonowi. To widok, którego trudno doświadczyć gdziekolwiek indziej"   – podsumowuje.

Obraz (old)
Maciej Lato i Jakub Szymański pokonali 2168 mil morskich w 14 dni, 20 godzin i 17 minut

Podobne tematy: