Znak Politechniki Warszawskiej

Zostań mistrzem podrywu, czyli jak i gdzie szukać informacji

Dr Adriana Bartnik

– Zauważyłyśmy, że na forach podryw przedstawiany jest jak gra komputerowa – mówi dr Adriana Bartnik

Jakże często powtarzamy, że jeśli nie można czegoś znaleźć w Internecie, to znaczy, że to nie istnieje. Czy mamy jednak wierzyć we wszystko, co publikowane jest na forach, blogach i w mediach społecznościowych, a potem się do tego stosować?

Dr Adriana Bartnik z Wydziału Nauk Społecznych i Administracji Politechniki Warszawskiej oraz dr Anna Krajewska z Wydziału Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji Uniwersytetu Warszawskiego przeanalizowały wpisy przedstawicieli internetowej subkultury, nazywanej „społecznością podrywaczy”. Wnioski z ich badania wiele mówią nie tylko o strategiach uwodzenia, ale przede wszystkim o naszym podejściu do informacji i – jeszcze ogólniej – współczesnym społeczeństwie.

Cel: zdobyć target

– Chciałabym podkreślić, że wykonuje najciekawszy, najprzyjemniejszy zawód świata – zaznacza dr Bartnik. – Nurkowanie w Nowej Zelandii nie dałoby mi tyle satysfakcji co zdobywanie wiedzy, zaspokajanie swojej ciekawości. Socjologia to ta dziedzina nauki, która poświęcona jest społeczeństwu, temu co się dzieje, co zajmuje ludzi. Narzędzia, którymi posługuje się ta nauka, pozwalają nam na odróżnianie faktów od opinii. I choć obie z dr Krajewską zajmujemy się na co dzień trochę innymi gałęziami socjologii, to jednak wykonując zawód naukowca, jesteśmy zobligowane do nieustannej ciekawości świata. Już kilka lat temu w Internecie pojawiały się fora, strony szkoleniowe dotyczące podrywania, uwodzenia. Z uwagi na fakt, iż wówczas nie było opracowań naukowych tego zjawiska, postanowiłyśmy podjąć się analizy dostępnych wówczas i najpopularniejszych stron poświęconych tej tematyce.

Efektem badań jest artykuł naukowy pt. „Strategie uwodzenia. Analiza socjologiczna wybranych forów internetowych”. Jak piszą w swoim tekście dr Bartnik i dr Krajewska, użytkownicy analizowanych przez nie forów są „wyznawcami” tzw. PU (od ang. „pick up” – podrywać), czyli metody uwodzenia kobiet bazującej na zasadach neurolingwistycznego programowania (NLP). Takie programowanie obejmuje techniki, które mają zmienić wzorce myślenia i schematy działania (czyli przeprogramować człowieka). Wszystko po to, by osiągnąć założony cel, w tym przypadku to poderwanie wybranej kobiety (nazywanej przez „wyznawców” PU „targetem”).

Badaczki zwróciły uwagę, że „społeczność podrywaczy” łączy nie tylko sformatowany sposób działania, ale także język, pełen skrótów i pojęć zaczerpniętych z angielskiego. Np. PUM to Pick Up Master, czyli mistrz podrywu, AFC – Average Frustrated Chum – mężczyzna, który nie potrafi podrywać i nie chce się tego nauczyć, a PIVOT – koleżanka, która towarzyszy podrywaczowi podczas wypraw w miejsca, gdzie ten może spotkać kobiety (i jest świadoma, jaką rolę odgrywa). W slangu „wyznawców” PU jest też dziesięciostopniowa klasyfikacja kobiet – od UG (Ugly Girl, oceniana na 1–4 punkty) do SHB (Super Hot Babe, 9– 10, a nawet 11 punktów).

Odróżniać fakty od opinii

– Zauważyłyśmy, że na forach podryw przedstawiany jest jak gra komputerowa, strategiczna, takie RPG – mówi dr Bartnik. – Do drugiego człowieka podchodzi się tam jak do przedmiotu. „Kobieta jest jak pralka: włącz tylko odpowiedni program i zadziała”. „Jak się dobrze wyszkolisz, to zawsze będziesz skuteczny w uwodzeniu”. Takie myślenie jest co najmniej niepoważne, z nauką to nie ma nic wspólnego. Nauka poza tym musi być społecznie odpowiedzialna, korzystanie z niej jest zawsze bezpieczniejsze, choć korzystanie bezrozumne zazwyczaj kończy się katastrofą. My, pracownicy naukowo-dydaktyczni Politechniki Warszawskiej, współpracujemy ze środowiskiem biznesu, które coraz bardziej staje się odpowiedzialne społecznie – warto wiedzieć, że ta idea jest transferem właśnie ze świata nauki do świata biznesu. Takiego podejścia należy też oczekiwać od innych środowisk – w tym szkoleniowych czy wszelkiego rodzaju coachingowych. Współczesny naukowiec, a przede wszystkim dydaktyk musi być uspołeczniony, musi, powinien zdawać sobie sprawę z oddziaływania na odbiorców. Analizując te fora, zwróciłyśmy uwagę, że typem idealnym mężczyzny jest samiec alfa, zaś kobieta ma być bierna, oddana, poddająca się jego działaniom. Napiętnowane, obśmiewane są tam takie cechy jak nieśmiałość u mężczyzn. A przecież w nieśmiałości nie ma nic złego. Niektórym podobają się ludzie przebojowi, inni wolą nieśmiałych. Już więcej prawdy jest w reklamach telewizyjnych – proszki do prania, artykuły higieniczne sprzedają modę na czystość – a co do zasady lubimy jak jest czysto, jak ładnie pachnie.

Dr Adriana Bartnik

W swojej pracy naukowej dr Bartnik zajmuje się dostępem do informacji publicznej, Systemem Sali Sądowej, a także mobbingiem, fot. BPI

Badaczka z Politechniki Warszawskiej zaznacza, że mistrzowie, których zalecenia stosują użytkownicy analizowanych stron, są przekonani o swojej racji. To sprzeczne z naukowym podejściem, w których musi być miejsce na wątpliwości i niepewność. – W nauce, szczególnie skupiającej się na badaniu ludzi: ich stanów emocjonalnych, poglądów czy zdrowia, człowiek jest podmiotem relacji i nie zawsze wiemy o nim wszystko – mówi dr Bartnik. – Nie można stworzyć procedury idealnej, która sprawdzi się w każdej sytuacji. Szukanie gotowych przepisów jest naturalne, ale musimy wiedzieć, że nie ma różdżki Harry’ego Pottera, która wszystko zrobi za nas. Zaczarowany ołówek, pierścień Arabeli nie istnieją, magii nie ma. Ważna jest umiejętność przesiewania informacji – coś, co, wydaje mi się, polskie szkolnictwo zaniedbało. Jako dydaktyk widzę, że młodzi ludzie mają problem, żeby docierać do wiarygodnych źródeł wiedzy. To Internet traktują jako źródło wiedzy naukowej, eksperckiej, nie umieją weryfikować zawartych tam danych, odróżniać faktów od opinii. Takiego myślenia uczą matematyka, logika, socjologia i w pewien sposób też prawo. To niezwykle cenna kompetencja. Co ciekawe, studenci Politechniki, szczególnie ci ze starszych lat, kompetencję tę posiadają, ale nie zawsze korzystają z niej, weryfikując informacje dotyczące świata społecznego. Dlatego pierwsze zajęcia poświęcam właśnie na wyrobienie w nich nawyku weryfikacji źródeł, także na gruncie nauk humanistycznych i społecznych, których uczę. Bezrefleksyjne korzystanie z Internetu jako źródła wiedzy naukowej, a nie źródła informacji kończy się często kompromitacją. Domniemywam, że ten powszechny błąd w komunikacji mailowej – rozpoczynanie maila od „witam” też może mieć taką przyczynę. A przecież nikt dobrze wykształcony tak nie napisze, nawet gdy inni tak piszą.

Właśnie ta rosnąca rola Internetu jako źródła wiedzy (a także poglądów) to istotny powód, dla którego dr Bartnik i dr Krajewska – na co dzień pochłonięte zagadnieniami prawniczymi i socjologią prawa, postanowiły przebadać fora internetowe dla „wyznawców” PU. – Było to dla nas wyzwanie, ale socjolog to taki naukowiec, który powinien raz na jakiś czas zająć się innymi dziedzinami i specjalizacjami, żeby nabrać dystansu do swojej pracy – mówi dr Bartnik. – Do tego płeć to jedna z najistotniejszych kategorii socjologicznych, więc także dlatego analiza forów związanych z podrywem była dla nas ciekawa.

Warto podkreślić, że badaczki podjęły ten temat w 2008 roku, a więc wtedy, gdy dopiero zaczynano naprawdę głośno mówić o niebezpieczeństwach dotyczących przenikania się rzeczywistości wirtualnej i realnej. To dowód, że polska nauka wyprzedza modę.

Nakładanie masek

Dr Bartnik zauważa, że z wpisów internetowych, które razem z dr Krajewską analizowały, wypływały zupełnie inne wnioski dotyczące oczekiwań kobiet wobec mężczyzn niż te, które przynoszą badania socjologów i psychologów społecznych. – Jeśli zapytamy kobiety, co lubią w mężczyznach, to się tego dowiemy, ale jeśli o to samo zapytamy mężczyzn, to dowiemy się tego, co mężczyźni myślą, że kobiety w nich lubią – mówi badaczka z PW. – Podobny błąd popełniono w ostatnich kampaniach wyborczych. Z odpowiedzi na pytanie „Kto wygra wybory” możemy wywnioskować jedynie, kto zdaniem respondentów wygra wybory, a nie kto realne zwycięży czy na kogo badani zagłosują. 

W swojej pracy naukowej dr Bartnik zajmuje się dostępem do informacji publicznej, Systemem Sali Sądowej, a także mobbingiem. Zauważa pewne istotne podobieństwa między tym ostatnim zagadnieniem a działaniem „społeczności podrywaczy”. – „Wyznawcy” PU udają mistrzów podrywu, mobbing to często także nakładanie maski zamiast bycia sobą, maski szefa, jakiego – zgodnie z czyimiś wyobrażeniami – pracownicy chcieliby mieć – podkreśla badaczka. I dodaje: – Wieczne odgrywanie ról może spowodować zaburzenia tożsamości i jaźni odzwierciedlonej, bo człowiek wie, że inni egzystują z nim nie dlatego, że jest, jaki jest, tylko dlatego, że kogoś udaje. Kto go w takim razie lubi, skoro nikt go nie zna?

 

Agnieszka Kapela

Biuro ds. Promocji i Informacji