Znak Politechniki Warszawskiej

Z noblistą na ty

Mgr inż. Wojciech Danowski, prof. Bernard L. Feringa i dr inż. Wiktor Szymański

Z prof. Bernardem L. Feringą (w środku) współpracują mgr inż. Wojciech Danowski (po lewej) i dr inż. Wiktor Szymański (po prawej), fot. archiwum prywatne

Absolwenci Politechniki Warszawskiej opowiadają o współpracy z laureatami Nagrody Nobla z chemii. 

W tym roku najważniejsze dla chemików wyróżnienie otrzymali Jean Pierre Sauvage Sauvage (emerytowany profesor Uniwersytetu w Strasburgu i dyrektor ds. badań we francuskim CNRS), Sir James Fraser Stoddart (Uniwersytet Northwestern w Evanston w Stanach Zjednoczonych) i Bernard L. Feringa (Uniwersytet w Groningen). Nagrodzono ich za zaprojektowanie i syntezę maszyn molekularnych, które mają być wykorzystywane w rozwoju nowych materiałów, czujników i systemów przechowywania energii.

Trzech naukowców związanych z Politechniką Warszawską miało (i wciąż ma) okazję współpracować z tegorocznymi noblistami. Dr inż. Wiktor Szymański i mgr inż. Wojciech Danowski uczestniczą w badaniach zespołu prof. Feringi, a dr inż. Wojciech Bury, w ramach współpracy między grupami badawczymi, ma na swoim koncie wspólne publikacje z prof. Stoddartem.

Niezwykła środa

W ubiegłą środę – czyli dniu ogłoszenia laureatów Nagrody Nobla z chemii – dr Szymański miał o 10.30 spotkanie z prof. Feringą. – Mamy wspólnego doktoranta i omawialiśmy właśnie jego projekty – relacjonuje badacz. – O 10:45 zadzwonił telefon... jak się później okazało, to był ten telefon, o którym każdy naukowiec marzy. Ben się zniecierpliwił, że ktoś przeszkadza mu w rozmowie o nauce, a to lubi najbardziej. Poprosił, żebyśmy zaczekali przed jego biurem. Laureaci informowani są na godzinę przed oficjalnym ogłoszeniem i dostają embargo na informowanie kogokolwiek. Więc Ben poprosił nas do pokoju i jak gdyby nigdy nic dokończył spotkanie, dając wiele dobrych rad do projektów. Ciągle nie wyobrażam sobie, jak mógł usiedzieć spokojnie, wiedząc, że właśnie dostał Nagrodę Nobla...

– W środę, jak co roku, oglądaliśmy wszyscy transmisję z konferencji Komitetu Nagrody Nobla – opisuje Wojciech Danowski. – Gdy padły słowa: „Tegoroczna Nagroda Nobla z chemii dotyczy najmniejszych na świecie maszyn”, pomyślałem sobie, że to chyba nie dzieje się naprawdę. Sądząc po reakcjach kolegów i koleżanek, wszyscy myśleli tak samo. Bena najlepiej opisuje to, jak zachował się po otrzymaniu nagrody. Tuż po konferencji telefonicznej z Komitetem Noblowskim wyszedł ze swojego gabinetu i tylko podziękował wszystkim doktorantom, postdokom oraz pracownikom, co więcej, dodał, że ta nagroda jest właściwie dla nas wszystkich za wspólną ciężką pracę, po czym odwrócił się i zamknął w swoim gabinecie.

To, że obaj absolwenci PW współpracujący z prof. Feringą piszą o nim Ben – to oczywiście nie przypadek czy niedopatrzenie. W Holandii, także na uczelniach, relacje są znacznie swobodniejsze niż w Polsce. Radość z Nobla wszędzie jest jednak taka sama.

Propozycja nie do odrzucenia

– Do Groningen pojechałem… za moją żoną – wspomina dr Szymański. – Promotor jej doktoratu, prof. Zbigniew Brzózka (Wydział Chemiczny PW) miał kontakty na tutejszym Wydziale Farmacji i wysłał ją w 2007 roku na trzymiesięczną wymianę w ramach programu Erasmus. Ja w tym czasie byłem doktorantem w Zakładzie Technologii i Biotechnologii Środków Leczniczych (Wydział Chemiczny PW) i, chcąc również zobaczyć, jak się robi chemię w Holandii, dołączyłem na te trzy miesiące do grupy prof. Bena Feringi w Instytutice Stratingh na Uniwersytecie w Groningen. W czasie mojego doktoratu, pod opieką prof. Ryszarda Ostaszewskiego (wówczas WCh PW oraz Instytut Chemii Organicznej PAN), łączyłem syntezę organiczną z biokatalizą, więc w Groningen mogłem wziąć udział w projekcie z katalizy asymetrycznej.

Praca w Groningen tak bardzo się dr. Szymańskiemu spodobała, że ubiegał się tam o staż podoktorski. Prof. Feringa i prof. Dick Janssen akurat szukali kogoś do współpracy w trwającym dwa lata projekcie z biokatalizy. Młody naukowiec z naszej Uczelni był idealnym kandydatem. Pozostawał tylko jeden problem. – Mój kontrakt doktorancki kończył się we wrześniu 2008, a projekt w Holandii musiał wystartować w maju – wyjaśnia dr Szymański. – Tylko ogromnej wyrozumiałości i pomocy mojego promotora zawdzięczam to, że udało mi się zgrać to wszystko w czasie. I to ledwo... ostatecznie wylądowałem na lotnisku Schiphol 20 godzin po zakończeniu mojej obrony.

Fotofarmakologia

Potem rozpoczęła się wspólna praca z profesorami Feringą i Janssenem. – Bardzo wiele się nauczyłem przez te pierwsze dwa lata – opisuje dr Szymański. – Poznałem też od podszewki świat silników molekularnych i fotoprzełączników, z których grupa Bena już wtedy była znana, a od poprzedniej środy jest słynna. Byłem więc bardzo szczęśliwy, kiedy Ben pod koniec mojego stażu podoktorskiego (2010) zaproponował mi czteroletni kontrakt. Miałem zbudować zespół, który będzie pracował nad zastosowaniem cząsteczek sterowanych światłem w zastosowaniach biologicznych.

W ramach badań naukowcy stworzyli podwaliny fotofarmakologii. Zajmuje się ona projektowaniem i syntezą leków, które można włączać i wyłączać za pomocą światła. Dr Szymański wyjaśnia, co to oznacza w praktyce: – Zaprojektowaliśmy antybiotyki, które nie zabijają bakterii w swoim stanie spoczynkowym, a więc nie powodują powstawania odporności. Ale jeżeli naświetlimy je światłem UV, to na parę godzin stają się aktywne i możemy ich potencjalnie używać do leczenia infekcji.

Więcej informacji o badaniach prowadzonych przez zespół dr. Szymańskiego można znaleźć na stronie internetowej www.szymanski-lab.com. – Obecnie pracujemy nad chemioterapeutykami, które można włączyć w wybranym miejscu w ciele pacjenta, potencjalnie redukując ich skutki uboczne – opisuje naukowiec, który w 2014 roku przeniósł się na Akademię Medyczną w Groningen, a rok temu rozpoczął tam pracę ze swoją grupą badawczą.

Wszystko po to, by nadać prowadzonym badaniom bardziej kliniczny charakter. – Dalej ściśle współpracuję z Benem, a jego laboratoria są dla mnie bazą do wszelkiej działalności syntetycznej – zdradza dr Szymański. I dodaje: – Osiem lat wspólnej pracy, 45 wspólnych publikacji... nie wiem, ile stron musiałbym zapełnić, żeby opisać, jak mądrym, skromnym i wspaniałym Ben jest człowiekiem.

Zespół prof. Bernarda L. Feringi

Zespół prof. Bernarda L. Feringi po ogłoszeniu informacji o przyznaniu naukowcowi Nagrody Nobla, fot. archiwum prywatne

Doktorat u noblisty

W Groningen swoją karierę badawczą rozwija też inny absolwent Wydziału Chemicznego PW. Wojciech Danowski swoją pracę magisterską pisał pod opieką prof. dr. hab. inż. Janusza Lewińskiego (którego zespół opracował metodę wytwarzania kropek kwantowych ZnO zachowujących właściwości luminescencyjne). Doktorat przygotowuje w grupie badawczej prof. Feringi. Zastrzega jednak, że nie może zdradzić, nad czym dokładnie pracuje. – Bena poznałem, kiedy w ramach programu Erasmus wyjechałem na semestr do Groningen – opisuje absolwent naszej Uczelni. – W jego laboratorium prowadziłem badania w podgrupie zajmującej się motorami molekularnymi. W ciągu tych kilku miesięcy zobaczyłem i odkryłem, że nauka ma tam zupełnie inny wymiar. To nie tylko stricte praca i dążenie do celu, ale i zgrany zespół życzliwych, motywujących się nawzajem ludzi, którzy sprawiają, że nawet niepowodzenie szybko zamienia się w sukces.

Po powrocie z Holandii Wojciech Danowski dokończył studia na Politechnice i obronił pracę magisterską. Wkrótce po tym dostał wiadomość od prof. Feringi – propozycję zrobienia doktoratu w jego grupie badawczej. Młody naukowiec przyznaje, że zgodził się bez chwili zastanowienia. W Groningen jest od grudnia 2014 roku.

Przede wszystkim współpraca

Dr inż. Wojciech Bury – absolwent i były pracownik Wydziału Chemicznego PW (promotorem jego rozprawy doktorskiej, wyróżnionej w 2009 roku nagrodą Prezesa Rady Ministrów, był prof. Lewiński), obecnie pracujący na Wydziale Chemii Uniwersytetu Wrocławskiego może pochwalić się publikacjami z innym tegorocznym noblistą – prof. Stoddartem. Zastrzega jednak, że nie był i nie jest członkiem jego zespołu. W latach 2011– 2014 odbywał staż podoktorski na Uniwersytecie Northwestern, z którym od 2008 roku związany jest prof. Stoddart.

Opiekunem stażu dr. Burego był prof. Joseph T. Hupp. – Działalność grup badawczych na tym uniwersytecie w ogromnej mierze opiera się na współpracy – wyjaśnia były pracownik PW. – Organizowane są wspólne seminaria, sesje naukowe, tak, aby osoby specjalizujące się w różnych dziedzinach, mogły realizować wspólne projekty.

Grupy mają często podobne naukowe zainteresowania, co jeszcze bardziej sprzyja wspólnym działaniom. Zespoły prof. Huppa i prof. Stoddarta nawiązały bliższą współpracę w 2012 roku. – Miałem przyjemność pracy ze stażystami prof. Stoddarta, dzięki czemu udało nam się wspólnie rozwiązać niektóre problemy syntetyczne związane z tworzeniem nowych materiałów porowatych, który to temat był w głównym obszarze moich zainteresowań – opisuje dr Bury.

Efektem tych prac są artykuły naukowe: „Metal-organic framework thin films composed of free-standing acicular nanorods exhibiting reversible electrochromism” (opublikowany w 2013 roku w „Chemistry Materials”) i „Ultrahigh Surface Area Zirconium MOFs and Insights into the Applicability of the BET Theory” (z „Journal of the American Chemical Society” z 2015 roku). – Oczywiście nie byłem jedyną osobą w zespole prof. Huppa zaangażowaną we współpracę z grupą prof. Stoddarta – zastrzega absolwent Politechniki Warszawskiej. – W zeszłym tygodniu wielu moich znajomych z czasów stażu zamieściło na swoich profilach facebookowych informację o posiadania wspólnych prac z noblistą.

Dr inż. Wojciech Bury

Dr inż. Wojciech Bury w latach 2011-2014 odbywał staż na Uniwersytecie Northwestern, fot. archiwum prywatne

Czekając na polskiego Nobla

To jednak nie wszystkie związki Politechniki Warszawskiej z tegorocznymi laureatami Nagrody Nobla z chemii.

– Chciałem przypomnieć, że Ben był gościem na YoungChem 2010 – dopowiada Wojciech Danowski.

To konferencja organizowana przez działające na naszej Uczelni Chemiczne Koło Naukowe „Flogiston”, kierowana do studentów oraz doktorantów kształcących się na kierunkach chemicznych na całym świecie.

Może więc wkrótce doczekamy się Nagrody Nobla dla naszych badaczy?

 

Agnieszka Kapela

Biuro ds. Promocji i Informacji